Twarze PROJEKTORA – Ewa Żuchowska
26 października, 2026 2026-10-26 11:40Twarze PROJEKTORA – Ewa Żuchowska
Czym zajmuje się Pani na co dzień w sferze zawodowej?
Nazywam się Ewa Żuchowska i od przeszło 20 lat pracuję w Kikole jako nauczycielka. Uczyłam na początku języka polskiego, potem głównie języka angielskiego. Byłam też wychowawczynią, koordynatorką różnych projektów, pracuję aktywnie w sieciach nauczycieli języka angielskiego, a przez jedną kadencję byłam dyrektorką zespołu szkolno-przedszkolnego. Obecnie pracuję jako nauczyciel wspierający kształcenie dziecka z niepełnosprawnością.
Kim jest Pani poza szkołą i jak spędza Pani wolny czas?
Wolny czas wykorzystuję na doskonalenie zawodowe, bo to lubię, ale w wolnej chwili najbardziej lubię chodzić na kijki. Mamy prężną grupę Nordic Walking Team Kikoł w naszej miejscowości, więc spędzam czas bardzo aktywnie. Mam też rodzinę – dwóch synów, męża i dwa koty, więc zawsze jest czym się zająć.
Kiedy pojawił się pomysł, żeby zostać nauczycielką?
Zawsze chciałam zostać nauczycielką. Wyrosłam w szkolnej rodzinie, moja mama była nauczycielką, więc znałam to od podszewki – zawsze w wolnym czasie siedziałam w szkole i to jest mój dom. Podoba mi się, że każdy dzień jest inny, że nigdy nie wiadomo, co będzie za chwilę i trzeba się cały czas rozwijać. To bardzo dobra praca dla osób ambitnych, które lubią ciągłe zmiany. Młodzież jest cudowna, dobrze się pracuje z dziećmi i tę energię czerpie się od nich.
Jaka jest różnica między byciem dyrektorką a nauczycielką w kontekście realizowania projektów?
Różnica w możliwościach jest bardzo duża. Z pozycji dyrektora ma się o wiele większe możliwości organizacyjne, na przykład żeby pomóc zorganizować projekt. Inaczej jest, gdy nauczyciel poprosi pana woźnego, żeby przyszedł o 21:30 otworzyć szkołę, a co innego, jak powie to dyrektor i obieca w zamian wcześniejsze wyjście w piątek. Dyrektorowi łatwiej zorganizować nocleg czy posiłek. Uważam, że dyrektorów w projektach jest za mało, dlatego zorganizowałam w naszej szkole wizytę studyjną dla dyrektorów, żeby pokazać, że warto. Niestety nauczyciele bywają blokowani odgórnie, bo nie każdy dyrektor promuje działania dodatkowe z powodu braku chęci angażowania się przed emeryturą czy obaw przed biurokracją. Dyrektor ma pod tym względem zdecydowanie większy wachlarz możliwości.
Jak wyglądała Pani pierwsza interakcja z Programem PROJEKTOR?
Współpracowałam z Agnieszką Rybską przy ogólnopolskim programie „Kariera bez barier” dotyczącym wspierania dzieci zagrożonych wykluczeniem społecznym. Agnieszka zachęcała mnie do PROJEKTORA kilkukrotni. Gdy byłam dyrektorką, myślałam, że to za dużo wyjazdów i obowiązków, ale w końcu dałam się przekonać i nie żałuję, bo nastąpiło wytchnienie w moim życiu. W PROJEKTORZE najważniejsi są ludzie i jakość. Obsługa biura jest przemiła, maile i kontakty są natychmiastowe, a przed zajęciami dostajemy SMS-y z życzeniami powodzenia. Bardzo podoba mi się ta jakość, platforma oraz gadżety firmowe – noszę koszulkę i używam kubka z dumą, co od razu staje się przyczynkiem do rozmów o projekcie z mieszkańcami Kikoła. To przestrzeń, w której mogę się rozwijać i robić coś dla innych.
Co sprawia, że wolontariat studencki w mniejszych miejscowościach tak dobrze działa?
W naszej szkole wolontariat zawsze był bardzo ważny – mamy Caritas, WOŚP, koło przyjaciół zwierząt i kiermasze charytatywne. Wolontariat studencki daje jednak zupełnie inną perspektywę i tworzy most łączący pokolenia. Dzieci słuchają studentów inaczej, bo są oni zbliżeni do nich wiekowo, znają ich język i gry. Studenci ćwiczą kompetencje miękkie i pracę w zespole, są profesjonalnie przygotowani i mają świetne scenariusze zajęć. Dla nauczycieli to z kolei świeże spojrzenie oraz baza do ulepszania własnej pracy i poznania oczekiwań młodych ludzi wchodzących na rynek prac. Przyjazd studentów to także świetna promocja dla naszej małej miejscowości, bo pamiątkowe gadżety z Kikoła idą w świat.
W jaki sposób zajęcia z wolontariuszami pomagają dzieciom i wspierają szkołę?
Szkoła w małej miejscowości jest często jedynym ośrodkiem kultury i sportu, a PROJEKTOR daje wsparcie dzieciom zagrożonym wykluczeniem. Program daje przede wszystkim czas dla dzieci. Podczas warsztatów mogę usiąść z uczniem o specjalnych potrzebach edukacyjnych i poświęcić mu tyle czasu, ile potrzebuje – układamy puzzle, budujemy roboty czy klocki. Na zajęciach jest bardzo silny nacisk na integrację grupy, dzięki czemu dziecko, które zazwyczaj siedzi z boku, ma szansę pobawić się z rówieśnikami. Studenci wprowadzają świeżość i proste pomysły, jak gra w szachy czy kółko i krzyżyk z kamyków. Uczą też budowania relacji i kompetencji miękkich, które są kluczowe w zapobieganiu wypaleniu i dbaniu o dobrą atmosferę
