Program PROJEKTOR buduje wokół siebie społeczność inspirujących osób, którym „chce się chcieć”. Jedną z takich osób jest Marcin Michalik – nauczyciel języka polskiego z ponad 25-letnim doświadczeniem, wychowawca oraz ambasador Programu PROJEKTOR
Czym zajmuje się Pan na co dzień w sferze zawodowej?
Marcin Michalik: Jestem nauczycielem języka polskiego i wychowawcą, pracuję już 25 lat. Jestem też trenerem planu daltońskiego, koncepcji edukacyjnej, która polega na pracy z uczniami, opierając się na czterech filarach: samodzielności, odpowiedzialności, współpracy i refleksji. Staram się tak budować swoje zajęcia, żeby to uczniowie się bardziej wykazali, niż żeby tylko zdobywali suchą wiedzę. Staram się być nauczycielem, który podąża za technologią i korzysta z niej, ale pamięta też, że nie tylko ona jest najważniejsza.
Co Pana pasjonuje poza pracą w szkole?
Marcin Michalik: Dużo czytam, staram się być na bieżąco z literaturą i książkami rozwojowymi, bo zależy mi na samorozwoju i budowaniu marki osobistej. Szczególnie interesuje mnie temat neurodydaktyki, czyli tego, jak uczy się mózg. Wiedza o tym, jak mózg pracuje i co lubi, pomaga mi w codziennej pracy z uczniami. Poza tym lubię jeździć na rowerze, podróżować i spędzać czas z osobami, które dodają mi skrzydeł. Dlatego cenię spotkania z Projektorem, bo dają mi kontakt z młodymi ludźmi i dystans do wszystkiego.
Jak Pana zdaniem wygląda współczesny system edukacji?
Marcin Michalik: Czasy pandemii pokazały, że dużo rzeczy w szkole to jest „pamięciówka”, która tak naprawdę może się do niczego nie przydać. Teraz bardziej liczy się to, czy uczeń wie, gdzie szukać wiedzy i czy umie ją wykorzystać. Ważne jest skupienie się na kompetencjach: współpracy, przeforsowaniu swoich pomysłów i krytycznym myśleniu. W zalewie informacji, dostępie do AI i fake newsów, dowiedzenie się, co jest prawdą, jest trudne. Jako polonista staram się pokazywać uczniom świat, który minął, a który jest ważny, bo gdyby nie było wcześniejszych epok i pisarzy, to nie byłoby dzisiejszych raperów i piosenkarzy.
Jak z Pana perspektywy wygląda dzisiejsze młode pokolenie?
Marcin Michalik: Na pewno jest inne. Dzisiaj młodzież bardziej walczy o swoje i potrafi powiedzieć „nie”, jest bardziej asertywna. To, co zauważyłem w Projektorze, to fakt, że bywa problem z komunikacją – studenci czasem nie odpowiadają od razu na wiadomości, „ghostują”. My, starsze pokolenie, jesteśmy nauczeni szybkiej reakcji, a młodzi mają po prostu czas. Jednak to wcale nie oznacza, że są tacy, jak mówią stereotypy – że nikomu się nic nie chce i wszyscy siedzą tylko w telefonach.
Co skłoniło Pana do dołączenia do Programu Projektor?
Marcin Michalik: Zacząłem widzieć relacje w internecie, sporo moich znajomych miało Projektor w gronie swoich zainteresowań. Zacząłem wnikać, o co chodzi, zaprosiłem studentów do siebie, a potem pojechałem na program ambasadorski do Zakopanego. Tam okazało się, że to świetna energia i coś niesamowitego.
Powiedział Pan kiedyś, że Projektor sprawia, że „chce się chcieć”. Skąd bierze się ta energia?
Marcin Michalik: To jest świetny zastrzyk energii, taki akumulator. Na zjazdach widać ludzi, którzy przyjeżdżają w wakacje z drugiego końca Polski, dzielą się energią i wspólnie działamy. Wystarczy wyjść do ludzi, porozmawiać i się chce. Dzieci w mniejszych miejscowościach potrzebują żywego człowieka. Studenci, nawet jeśli są z dużych miast, też zyskują to doświadczenie i widzą, że jak się dzieci zainteresuje, to one naprawdę oddają tę energię i siłę.
Gdyby miał Pan opisać Projektor jednym słowem, co by to było?
Marcin Michalik: Opisałbym go słowem sprawczość. Tak naprawdę wszystko zależy od nas, jak sobie ułożymy ten najbliższy świat. To my sprawiamy, że ktoś się uśmiechnie, że komuś się chce lub nie. Projektor sprawia, że dzieci z małych miejscowości uwierzą, że mogą zdobywać świat; że nieważne skąd pochodzisz, ale jakim jesteś człowiekiem i jaki przekaz chcesz dać światu.
