Strona główna > Reportaż
A A A

Reportaż


08-12-2009
Kampania PROJEKTORA rozpoczęła się w połowie listopada. Przez miesiąc działania promocyjne wspierali Kamila i Krzysiek, odwiedzając poszczególne ośrodki akademickie. Dziś zamieszczamy subiektywne wspomnienia Kamili z tej trasy. Zapraszam do lektury.

Kamilo i Krzyśku dziękujemy za miesiąc poświęcony naszemu Programowi!

Niezła jazda z PROJEKTOREM rozpoczęła się 20 października. Po treściwym szkoleniu, emanując entuzjazmem ruszyliśmy w drogę. Nie zważając na przeciwności meteorologiczno – drogowe, dotarliśmy do szafirowego rumaka o magicznym imieniu Ford Transit. Chrzest bojowy przeszliśmy w Lublinie, gdzie przywitali nas przedstawiciele Biura i grono tubylczych wolontariuszy. Pierwsza akcja i pierwsze podejrzenia o przynależność do sekty – znamienne, że na KUL-u. Potem było już z górki: akcja pod Politechniką Lubelską oraz miasteczko studenckie, gdzie wsparcia wytrwale udzielali wspaniali wolontariusze i RKP – Agnieszka Kawka.

Następnie zawitaliśmy do malowniczego Zamościa. Po kojącej nocy w Ośrodku Sportu i Rekreacji skierowaliśmy się ku lokalnym uczelniom wraz z niezastąpioną Moniką Pełczyńską. Nawet deszcz przestawał być zniechęcający przy otwartości wolontariuszy i studentów. Pod Politechniką nasze „standy” reklamowe zrobiły prawdziwą furorę, co zostało uwiecznione na zdjęciu.

miesiąc z projektorem

Kolejnym przystankiem był Rzeszów. Wraz z wolontariuszami dopisała również pogoda. Rozentuzjazmowani studenci chętnie pytali o szczegóły Programu i pobierali filmik poprzez nadawany przez bluetooth. (Nawet dostałam lizaka w nagrodę).

miesiąc z projektorem rzeszów
 
Później spotkanie z Radomiem. I tu znów cudowna pomoc ze strony wolontariuszy. Pełna integracja przyjezdnych z miejscowymi weteranami i świeżynkami Programu. Nie można pominąć profesora z Politechniki Radomskiej i jego dyplomatycznego zwrócenia uwagi na rzekomy brak sympatii pomiędzy Radomiem a Kielcami…

Drugi tydzień rozpoczęliśmy od wizyty w Siedlcach. Tu prawdziwe szaleństwo! Energia Moniki i Agnieszki wręcz porażała. Kiedy uderzyłyśmy w nutę feministyczną, to już w ogóle nie było mocnych! W Siedlcach nie był nam straszny nawet wojskowy mundur. Herbatka i zaangażowanie pracowników biblioteki było zwieńczeniem akcji.

miesiąc z projektorem siedlce

Białystok okazał się prawdziwym wyzwaniem dla Krzysztofa, bo tuż po przyjeździe na miejsce ponownie stał się wolnym słuchaczem feministycznej debaty. O ile w Siedlcach mógł dokonać szybkiej ewakuacji ze względu na otwartą przestrzeń, o tyle tu takiej możliwości został pozbawiony. Wracając do akcji, z samego rana dotarliśmy pod wydział Pedagogiki i Psychologii, gdzie mój współpracownik mógł zrekompensować sobie znoje dnia poprzedniego. Ja z kolei zostałam przeegzaminowana z historii Kielc przez pewną panią doktor, która wynagrodziła mnie trochę niekonwencjonalnie - bo CD Ethno – lyrics z jej udziałem. Pod Politechniką z kolei mieliśmy mały test na kreatywność w związku z zastawionym podjazdem pod gmach uczelni. Mężczyźni dodatkowo mogli sprawdzić siłę swoich mięśni przy przestawianiu cinquecento. Nagroda w postaci Mamby i przyczynienie się do efektywnej pracy ekipy PROJEKTORA dało im tyle radości, jak co najmniej noworoczne prezenty;)

miesiąc z projektorem białystok

W Olsztynie szczególnie pomocny okazał się pan ochroniarz, który z iście dziecięcą radością obserwował rozstawianie „standów” i dalszy przebieg akcji pod biblioteką Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Dostaliśmy dwa zaproszenia na imprezę od zainteresowanych Programem studentów. Bardzo chcieli szczegółowo poznać PROJEKTOR. Moje wspomnienia z Olsztyna zostały trochę zdominowane przez spotkanie tam niewidzianego od czterech lat kolegi, który również zapraszał nas na imprezę. Naturalnie głównym celem było bliższe poznanie Programu. Ogólnie Olsztyn rozimprezowany chyba...

miesiąc z projektorem olsztyn

Akcja kończąca drugi tydzień odbyła się w Pomorskim. W Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej bakcyl już szalał, bowiem sporej części studentów PROJEKTOR był dobrze znany. Natomiast dzięki akcji na Kampusie Akademickim, naszym oczom objawił się Gdańsk Nocą.

Następnie dotarliśmy do Częstochowy, gdzie czekała na nas Ania z grupą pięknych studentek i pyszną herbatą. W akcji promocyjnej mieliśmy niezwykłych pomocników – dzieci z hipnotyzującą niemal mocą. Poskramiały nawet najbardziej stresogennych wykładowców. Częstochowa to też wspomnienie 70 cm pizzy! (Na talerzu nie mieścił się nawet jeden kawałek.)

miesiąc z projektorem częstochowa

Opole natomiast było najgłośniejsze ze wszystkich odwiedzonych przez nas miast! Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa Alicja wzięła ze sobą nie tylko genialnych ludzi, ale również… megafon! Dzięki temu nikt nie przeszedł bez ulotki. Nawet jeśli bardzo chciał i cichaczem próbował uciec pod murem:)

miesiąc z projektorem opole

Wreszcie przyszła pora na Wrocław – miasto, które przenosi w jakby inny świat. Nie tylko poprzez stan dróg, czarujące krasnale i namalowane okna na budynkach, ale również przez ogromną liczbę studentów tworzących tu alternatywny gród. Pod Uniwersytetem Wrocławskim mieliśmy nawet konkurencję w postaci dwóch niebieskich mikołajów, reklamujących sieć telefonii komórkowej. Miasto spodobało mi się tym bardziej, że dwukrotnie wątpiono w moją pełnoletniość.

Po Wrocławiu przyszła kolej na Poznań. Naszą wizytę rozpoczęliśmy od spotkania ze starym wygą PROJEKTORA – Piotrem Basińskim w wysublimowanym klimacie kawiarni o znamiennej nazwie U przyjaciół. Później warsztaty oraz poznanie i integracja z poznańskimi wolontariuszami. Wraz z Anią na studentów oddziaływaliśmy poprzez niemal wszystkie zmysły. Cukierki, którymi kusiła RKP potwierdziły ludowe powiedzenie: „przez żołądek do serca”. Krzysztof wyrażał ubolewanie z powodu pominięcia w grafiku odwiedzin Browarów Lecha. Ja nie będę aż tak złośliwa, żeby opisywać jego pozostawiającą wiele do życzenia kondycję fizyczną i brak siły na jakiekolwiek wyjście...

miesiąc z projektorem poznań

Ostatnim punktem akcji była Warszawa i jak to w stolicy bywa, spotkaliśmy się tam ze swoistymi, zgoła kontrastującymi ze sobą „rzeczywistościami”. Zaczęliśmy od wyjątkowo pospiesznego środowiska studentów SGH. Później sprawny przejazd pod UW i AWF, by całość akcji zakończyć na wewnętrznym dziedzińcu APS-u. Żacy każdej z tych uczelni tworzyli niezwykłe, właściwe tylko dla siebie, światy, natomiast my mieliśmy niepowtarzalną możliwość znalezienia się w nich choć na chwilę.

PROJEKTOR towarzyszy mi prawie przez cały okres studiów. Teraz, kiedy jestem już na ostatniej prostej, patrzę na Program ze szczególnym sentymentem. Nigdzie nie zdobyłam tylu różnorodnych doświadczeń, nie zobaczyłam tak magicznych miejsc i nigdzie nie poznałam tylu wyjątkowych ludzi. Bo przecież zawsze chodzi o ludzi. PROJEKTOR pozwala uwierzyć w drugiego człowieka. To ludzie dodają powera - takiego kopniaka, że chce się chcieć! Ostatnia akcja, w której mogłam uczestniczyć stała się dla mnie esencją całego Programu. Rewelacyjni ludzie, wyzwanie, Polska od nieznanych mi dotąd stron i chyba słynne już w PROJEKTORZE – zarażanie pasją. Dziękuję!

Kamila

<< Powrót