Strona główna > Reportaż
Reportaż
10-06-2009
24 kwietnia 2008 roku
 w drodze na zajecia.JPG)
W drodze na zajęcia.
 Maly Biskupin.JPG)
Mały Biskupin
 Na trasie.JPG)
Na trasie
 Turystyczne lamiglowki.JPG)
Turystyczne łamigłówki
15 maja 2008 roku
 Twierdzenie Pitagorasa w praktyce.JPG)
Twierdzenie Pitagorasa w praktyce
 Czas na mala kapiel.JPG)
Czas na małą kąpiel
 Odpoczynek przy ognisku.JPG)
Odpoczynek przy ognisku
Blog „Rajd Nad Wartą”: http://rajdnadwarta.blogspot.com/
Gazetka okolicznościowa: „Z Nadwarciańskim Za Pan Brat”
Zadanie geograficzne z rajdu - pobierz.
Zagadki z rajdu - pobierz.
Jeśli Ty też chcesz opisać swój pierwszy projekt zajrzyj TU.
Dziękujemy bardzo Piotrkowi Basińskiemu za materiały!
Stało się. „Najgorsze”. Jadę na wolontariat. No namówili mnie, a teraz nie ma już odwrotu. Zresztą, przecież nie będę dzwonić do tego - jak mu tam - lidera o 23:30, żeby mu powiedzieć, że się rozmyśliłam. Na dodatek zamiast do milutkich dzieciaczków zgodziłam się pojechać do szkoły średniej! Niby to już „młodzież”, ale ja tam swoje wiem. W końcu są po gimnazjum, a to mówi samo za siebie. W telewizji co rusz się słyszy o różnych numerach, które wycinają nauczycielom. I to własnym, a nie takim jak my, z importu. Jeszcze mi kosz na głowę założą. A przecież mi nawet w kapeluszu nie do twarzy… Co robić? Ech, raz kozie śmierć. Może przez ten remont linii pociąg tym razem nie odjedzie...?
W drodze na zajęcia.
25 kwietnia 2008 roku
Odjechał. Nawet punktualnie. Teraz już nic nas nie powstrzyma (taki wisielczy humor). Mam nadzieję, że naszych podopiecznych jednak powstrzymać będziemy w stanie, bo inaczej jak będziemy wszyscy tacy niepowstrzymani, to się źle skończy. Póki co mamy jeszcze ponad godzinkę w pociągu, żeby powtórzyć sobie program. „Program”: wolne żarty… Nawet nie jest rozpisany godzinowo, tylko takie ogólne hasła. Jak oni mogą tak prowadzić zajęcia bez konspektu, bez planu?! Wprawdzie tłumaczą, że podobno taki plan i tak się potem ma nijak do rzeczywistości, ale co plan, to plan. Zawsze człowiek jakiś taki bezpieczniejszy. A tak… Co oni w ogóle tacy spokojni, zaraz będziemy w szkole, a tu cały czas żarty! W ogóle nie doceniają powagi sytuacji…
Odjechał. Nawet punktualnie. Teraz już nic nas nie powstrzyma (taki wisielczy humor). Mam nadzieję, że naszych podopiecznych jednak powstrzymać będziemy w stanie, bo inaczej jak będziemy wszyscy tacy niepowstrzymani, to się źle skończy. Póki co mamy jeszcze ponad godzinkę w pociągu, żeby powtórzyć sobie program. „Program”: wolne żarty… Nawet nie jest rozpisany godzinowo, tylko takie ogólne hasła. Jak oni mogą tak prowadzić zajęcia bez konspektu, bez planu?! Wprawdzie tłumaczą, że podobno taki plan i tak się potem ma nijak do rzeczywistości, ale co plan, to plan. Zawsze człowiek jakiś taki bezpieczniejszy. A tak… Co oni w ogóle tacy spokojni, zaraz będziemy w szkole, a tu cały czas żarty! W ogóle nie doceniają powagi sytuacji…
Mały Biskupin
(…)
No to jesteśmy w szkole. Prowadzą nas do klasy informatycznej – to tutaj rozegra się cała sztuka. Sama jestem ciekawa, czy więcej będzie komedii czy dramatu. Młodzież jakaś taka…inna. Ze mną tacy nie chodzili do szkoły. No dobra, to było już parę lat temu, ale żeby tak się wszystko szybko zmieniało? Na razie się sobie przypatrujemy: oni mi, ja im. Mam wrażenie, że od razu zauważyli, że się wyróżniam. Czy to faktycznie tak od razu widać, że to mój pierwszy projekt? Co tam, będę nadrabiać miną – w końcu na studiach ten sposób działa bez zarzutu.
(…)No to jesteśmy w szkole. Prowadzą nas do klasy informatycznej – to tutaj rozegra się cała sztuka. Sama jestem ciekawa, czy więcej będzie komedii czy dramatu. Młodzież jakaś taka…inna. Ze mną tacy nie chodzili do szkoły. No dobra, to było już parę lat temu, ale żeby tak się wszystko szybko zmieniało? Na razie się sobie przypatrujemy: oni mi, ja im. Mam wrażenie, że od razu zauważyli, że się wyróżniam. Czy to faktycznie tak od razu widać, że to mój pierwszy projekt? Co tam, będę nadrabiać miną – w końcu na studiach ten sposób działa bez zarzutu.
Na trasie
Poradziłam sobie!!! Naprawdę, było całkiem fajnie. Jednak „ta dzisiejsza młodzież” nie jest wcale taka zła. Tylko jak oni mogą tak mało wiedzieć o turystyce? Ja w ich wieku…No dobra, tak po namyśle, to w sumie całkiem podobna byłam. W każdym razie mają szczęście, że trafili na nas… Na pierwszy ogień poszło zadanie z plecakiem. Nawet nie wiedziałam, że prawie dorośli ludzie będą mieć tyle radości z odgadywania, jaki przedmiot przydatny turystom znajduje się w plecaku. A było tego sporo: od lornetki, przez czapkę, mapę, kompas aż po… papier toaletowy. Zabawa była dobrą okazją, żeby powiedzieć parę słów o sprzęcie turystycznym i jego właściwym zastosowaniu. Potem przyszła kolej na pracę z mapą. „Wredni prowadzący” (haha, to o nas mowa!) przygotowali zadania, w których trzeba było liczyć powierzchnie, mierzyć odległości, sprawdzać wysokości – wszystko po to, żeby nasi „kandydaci na turystów” otrzaskali się trochę z mapami. Następne zadanie to już poważniejsza sprawa. Poszczególne grupy miały zaplanować różnorodne wycieczki – piesze, rowerowe, samochodowe, we własnym regionie i w górach. Pomysły były różne, ale ostatecznie wszystkie przygotowane programy zostały zaakceptowane. Na koniec zajęć zrobiliśmy sobie wycieczkę – wirtualną. I to od razu po całej kuli ziemskiej. Niemożliwe? A jednak! Program Google Earth pozwala na zwiedzanie świata nie ruszając się sprzed komputera.
Sporo jak na półtorej godziny zajęć, prawda? A najlepsze dopiero nadejdzie. Wycieczka do Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego. Już my im wtedy pokażemy! Eee to znaczy, chciałam powiedzieć: „już my im pokażemy, co znaczy prawdziwa turystyka…”
Sporo jak na półtorej godziny zajęć, prawda? A najlepsze dopiero nadejdzie. Wycieczka do Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego. Już my im wtedy pokażemy! Eee to znaczy, chciałam powiedzieć: „już my im pokażemy, co znaczy prawdziwa turystyka…”
Turystyczne łamigłówki
15 maja 2008 roku
Ale to był rajd! Turystyczny chrzest jak marzenie! Zaczęliśmy od Lądu nad Wartą. Nigdy tam nie byłam i teraz już wiem, ile mnie dotychczas ominęło: wystawa przyrodnicza, zwiedzanie pocysterskiego klasztoru, rekonstrukcja średniowiecznego grodu (taki mały Biskupin), przystań nad rzeką. A potem to, co tygryski lubią najbardziej: plecaki na plecy, mapa w dłoń i ruszamy w teren! W rękach zresztą mieliśmy nie tylko mapy, ale i lornetki, aparaty fotograficzne, GPS, a nawet dyktafon. Tak wyposażeni wędrowaliśmy podmokłą doliną Warty. Kto by pomyślał, że ta niepozorna na pierwszy rzut oka okolica kryje w sobie tyle fascynujących historii. „Podkuwanie” gęsi, bezkrwawe łowy na ptaki, „łańcuchy” i „bażanty” – to wszystko tematy na dłuższą opowieść. Tymczasem po osiągnięciu półmetka naszej wyprawy nadeszła pora na dłuższy popas. Oczywiście jak przystało na dobrych prowadzących (a co!) nie pozwoliliśmy nikomu się nudzić. Od razu zaczęły się turystyczne łamigłówki, połączone z mniej lub bardziej śmiesznymi zadaniami do wykonania.
Twierdzenie Pitagorasa w praktyce
Po powrocie na trasę do zrealizowania pozostał jeszcze najważniejszy punkt programu: błocko. Tak, tak, to nie żart. Nie ma lepszego sposobu na zapamiętanie wycieczki niż przeprawa przez bagno! No dobra, to bagno to tak trochę na wyrost, ale śmiałkowie-ochotnicy mieli okazję, żeby brodzić po kolana w wodzie. W wiosenny, słoneczny dzień to sama przyjemność! Naszą eskapadę, jak przystało na prawdziwych turystów, zakończyliśmy wspólnym ogniskiem. Co zostało po wycieczce? Opowieści o „podkuwaniu” gęsi, zabłocone buty („jak my się teraz pokażemy ‘na mieście’?!”), śpiew ptaków nagrany na dyktafonie i sporo fotek z wycieczki zgłoszonych na zorganizowany przez nas konkurs.
Czas na małą kąpiel
19 maja 2008 roku
Na trzecim spotkaniu znowu wracamy do szkolnej sali. Już prawie nie mam tremy – jak się przeżyje wędrówkę przez „bagna”, to już nic człowiekowi nie straszne. Zresztą – nasi „podopieczni” okazali się całkiem klawą (wybaczcie staroświecki zwrot!) ekipą! Muszę przyznać, że mam już nawet swoich „ulubieńców”…Ale, ale – wróćmy do tematu. Tym razem z turystów przeobraziliśmy się w dziennikarzy. Trzeba przecież opowiedzieć światu o naszych przygodach! Czasu nie było dużo, a roboty wiele. W takich sytuacjach rasowy wolontariusz (już się chyba do nich powoli zaliczam…) nie tracąc głowy niezwłocznie dzieli grupę na zespoły zadaniowe. Jedna ekipa zabrała się więc za przygotowywanie okazjonalnej „gazetki”, która następnie wzorem licznych darmowych wydawnictw miała zostać rozdana wśród uczniów szkoły. Gazetka, zatytułowana „Z Nadwarciańskim Za Pan Brat”, zawierała między innymi relację z naszego wyjazdu oraz konkurs związany tematycznie z doliną Warty. Aby rozwiązać konkurs nie wystarczyło jednak poradzić sobie z zadaniami z gazetki. To byłoby zbyt proste! Idąc z duchem czasu założyliśmy bloga (to już zadanie drugiego zespołu), który zawierał pozostałą część konkursowych pytań. Postawiliśmy na multimedialność – w internecie znalazły się między innymi nagrania z dyktafonu i wirtualna mapa (z zaznaczoną trasą naszej wycieczki). Ozdobą strony okazał się przygotowany przez kolejną ekipę pokaz zdjęć, wzbogacony o podkład dźwiękowy. Dynamiczny filmik nie tylko oddawał atmosferę rajdu, ale skrywał również pewną zagadkę schowaną gdzieś pomiędzy zdjęciami.
Odpoczynek przy ognisku
Ostatecznie wszystkim zespołom udało się zakończyć prace i mogliśmy podziwiać nasze wspólne dzieło. Bez wątpienia – kawał dobrej roboty! Pozostało jeszcze tylko rozstrzygnąć konkurs fotograficzny i… czy to już koniec? Zobaczymy. Teraz inicjatywa jest w ręku młodych turystów – jeśli będą mieli ochotę na kolejne eskapady, to zapewne skorzystamy z zaproszenia. Zatem – do zobaczenia na szlaku! Póki co wracamy w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Reszta ekipy odpoczywa po trudach zajęć, a ja… Ja już planuję kolejny wolontariat. To wciąga!
Początkująca Wolontariuszka
Projekt „Z Nadwarciańskim Za Pan Brat”, w którym uczestniczyli uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych w Słupcy, został przygotowany przez Anię Cegłowską, Dankę Abczyńską i Piotrka Basińskiego. Ania zrealizowała już wcześniej wiele projektów w różnych zakątkach kraju. Dla Danki – doświadczonej wolontariuszki, zaangażowanej w pracę świetlicy socjoterapeutycznej, był to pierwszy kontakt z Programem. Jak widać, żadna z nich nie pasuje do wizerunku, nakreślonego przez autorkę tekstu. Okazuje się, że za wszystkim stoi Piotrek, poznański Regionalny Koordynator Programu, który dokonał swoistej mistyfikacji wcielając się w rolę Początkującej Wolontariuszki.
Blog „Rajd Nad Wartą”: http://rajdnadwarta.blogspot.com/
Gazetka okolicznościowa: „Z Nadwarciańskim Za Pan Brat”
Zadanie geograficzne z rajdu - pobierz.
Zagadki z rajdu - pobierz.
Jeśli Ty też chcesz opisać swój pierwszy projekt zajrzyj TU.
Dziękujemy bardzo Piotrkowi Basińskiemu za materiały!
<< Powrót
Drukuj ten dokument