Zainstaluj flash player!

Strona główna > Reportaż
A A A

Reportaż


03-03-2009
Pamiętacie jeszcze swój pierwszy projekt? A może właśnie go planujesz? Przeczytaj Kalendarzyk wolontariusza, czyli...Piotra Basińskiego garść refleksji o tym, jak to było na pierwszych projektach.

PIERWSZY PROJEKT

Przygotowujesz się trzy tygodnie. Wymyślasz konspekt, rozpisujesz szczegółowy harmonogram. Boisz się, że coś nie wyjdzie. Zastanawiasz się, jak sobie poradzisz z dziećmi, przecież nie mogłeś wcześniej potrenować na swoich?! Formalności związane z projektem Cię przerastają. Nie masz pojęcia, co to jest ta cała KLANZA i czym się różni od RKP? Czytasz kilkakrotnie regulamin od deski do deski, a później jeszcze dla pewności drukujesz i zabierasz ze sobą.


Wesoła ekipa.

TRZECI PROJEKT
Przygotowujesz ogólny plan działania. Stwierdzasz, że i tak wszystko się zmieni na miejscu, więc nie przemęczasz się specjalnie w kwestii dokładnego harmonogramu. Zaczynasz kombinować. Już nie wystarczają Ci proste zajęcia plastyczno – zabawowe, o nie! Ty szukasz Wyzwania! Z formalnościami idzie coraz lepiej, tylko, żeby jeszcze dało się zrozumieć działanie tej całej bazy…


Od zajęć się nie migamy!

PIĄTY PROJEKT
Masz już dość zajęć w szkolnej sali. Zabierasz całą ekipę na wycieczkę. Przynajmniej się dzieciaki wybiegają na świeżym powietrzu. O dziwo nawet Cię słuchają, więc poza zabawami „sprzedajesz” im całkiem niezłą porcję wiedzy. Powoli stajesz się ekspertem od bazy i rozliczania projektu, więc dla kawału odstępujesz rolę lidera komuś innemu. W końcu każdy musi kiedyś przez to przejść…


Turystyczne Czarne Stopy.


SIÓDMY PROJEKT
Spędzasz długie godziny wyszukując atrakcyjnie położoną szkołę. Na wszelki wypadek zabierasz cały sprzęt turystyczny, bo z tymi warunkami zakwaterowania i wyżywienia to nigdy nie wiadomo. Trochę się martwisz, jak tym dzieciakom zajmiesz całe pięć godzin dziennie, w końcu to więcej niż cały projekt systematyczny. Twój pomysł na rywalizację drużyn w grze słownej nie wypala. Raz, że dzieci jest za mało, a dwa, że duża część jeszcze nie potrafi czytać. W przyspieszonym tempie przechodzisz kurs elastycznego programowania zajęć.


Bieszczadzka Kolejka.

ÓSMY PROJEKT
Na plan działania nie masz czasu. Pakujesz do plecaka na chybił trafił to, co się może przydać. Miałeś program przygotowywać w pociągu, ale całą drogę przegadaliście robiąc przerwy na grę w tabu. Najważniejsze formalności załatwiasz tuż przed wyjazdem, a o niektórych sprawach przypomina Ci się dopiero w dniu powrotu. Nie wiedzieć czemu zajęcia przygotowywane do 4 nad ranem okazują się Twoimi najlepszymi pomysłami. Wprawdzie „trochę” zmieniasz położenie większości elementów wyposażenia szkolnego, ale kto by się tam przejmował drobiazgami. Wieczorami biesiadujesz z miejscową ludnością sprawdzając, który region kraju okaże się najbardziej gościnny.


W wiosce Masajów.


PIĘTNASTY PROJEKT
Kiedy okazuje się, że masz czas, skrzykujesz znajomych wolontariuszy i dzwonisz do zaprzyjaźnionej szkoły. W ciągu minuty dogadujecie wszystkie szczegóły. Dzień przed zajęciami przypomina Ci się, że warto byłoby zgłosić projekt w bazie. O dziwo poświęcasz sporo czasu na wymyślenie ciekawego programu zajęć. Trzeba jakoś wypaść – w końcu już Cię tam dobrze znają, bo jedziesz nasty raz. Na miejscu ze zdumieniem dostrzegasz, że czas biegnie, a zamiast Twoich podopiecznych sprzed dwóch lat pojawili się nowi. Po zajęcia sprawdzasz, co się zmieniło we wsi i wypytujesz panią sklepikarkę o najnowsze ploteczki. Okoliczne atrakcje turystyczne nie mają już przed Tobą tajemnic, ale dla takich jak Ty znajdą się jeszcze miejsca, w które warto wściubić swój nos. Po skończonym pobycie wyjeżdżasz, obiecując sobie, że to już ostatnia wizyta w tym miejscu. Jaaasne…


Po godzinach.

<< Powrót